Treść czytelna i zrozumiała
Dziś rzecz o mniej technicznej kwestii dostępności, czyli o przejrzystej treści.
To zagadnienie podzieliłem na trzy istotne obszary:
Zrozumiały język przekazu
Ha, to problem, z którym często sam się borykam zarówno pisząc na blogu jak i prowadząc zajęcia ze studentami. niezmiernie ważne jest bowiem, by język i sposób formułowania myśli dostosować do odbiorców. W przypadku stron internetowych, zwłaszcza tych o szerokim spektrum potencjalnych zainteresowanych, znacznie trudniej wyznaczyć zrozumiały zakres niż w przypadku zajęć, gdzie grupa odbiorców jest stała i nieliczna. Jednak w obu przypadkach należy brać pod uwagę potencjalną niewiedzę, czy niezrozumienie pojęć przez potencjalnych odbiorców.
Jedną z form dostosowania się do audytorium jest wykorzystanie wspominanych wcześniej technik rozwijania skrótów. Jest to zwłaszcza pomocne przy nagromadzeniu kilkuliterowych skrótów zrozumiałych dla ograniczonego grona, czy wręcz internetowej nowomowy. Jak miałem okazję pisać we wcześniej wspomnianym wpisie nie oczekuję, że nagminni użytkownicy ROTFLów, czy LOLów zaczną nagle je dokładnie opisywać. Ale jeśli postawisz na dostępność tekstu to prędko z nich zrezygnujesz, dla własnej wygody
Odpowiedni język to również unikanie zwrotów nazbyt specjalistycznych w tekście kierowanym do niewtajemniczonych. Oczywiście bez popadania w drugą skrajność, zresztą dzięki linkowaniu fragmentów tekstu możemy każde, bardziej złożone zagadnienie wyjaśnić na osobnej stronie w sposób zrozumiały dla laika i nie psujący konstrukcji tekstu podstawowego.
Ciekawym podejściem do tak rozumianej dostępności jest wikipedia w uproszczonym angielskim. Wprawdzie niektóre definicje są wręcz rażąco uproszczone (np. samochód to urządzenie do przemieszczania, mające silnik, cztery koła i kierownicę), ale dla osób o małym zasobie słownictwa angielskiego, lub w ogóle niewielkim pojęciu o technice jak znalazł. Oby tylko był to sposób na edukację a nie na wspieranie wtórnego analfabetyzmu
Intuicyjne polecenia i opcje
Tu wchodzimy jedną nogą na poletko użyteczności. Rzecz w tym, by pewne "stałe" elementy serwisu i polecenia nazywać i opisywać w sposób wykluczający (lub chociaż mocno ograniczający pomyłkę). Jest utarte nazewnictwo, którego warto się trzymać, bo kojarzy się jednoznacznie: "mapa strony", "koszyk", "strona główna", "rejestracja", "logowanie" etc. Korzystałem kiedyś ze sklepu, w którym "koszyk" zastąpiono "torbą". Może to i twórcze i oryginalne podejście, ale nie dość, że powoduje lekkie zagubienie na początku, to jeszcze słowo "torba" budzi we mnie nieco pejoratywne skojarzenia.
Oczywiście jeśli strona jest nastawiona na zaskakiwanie i ma zachęcać do odkrywania to czemu nie. Mam swoje dwa ulubione przykłady (niestety oba w 100% we flashu) jednym z nich jest serwis agencji interaktywnej Herbatha, drugim oficjalny serwis pisarki J.K.Rowling, autorki sagi o Harrym Potterze. O ile ten drugi to rzeczywiście zabawa w odkrywanie. O tyle strona firmy, gdzie dane kontaktowe są ukryte pod nazwą jednego z rodzajów herbaty jest może ciekawą prezentacją pomysłowości, ale na dłuższą metę może być frustrujące.
Warto również zastanowić się, czy tak popularne zwroty jak "logowanie", "subskrypcja", "newsletter" etc. Będą zrozumiałe dla nieco mniej obeznanych z internetem odbiorców, np. osób nieco starszych. Warto moim zdaniem pokusić się o bardziej swojsko brzmiące odpowiedniki, które załapią nie tylko przedstawiciele Web2.0 (czy więcej
) Jakie odpowiedniki? To już zostawiam dyskusji lub własnym przemyśleniom.
Zrozumienie treści niezależne od medium
Jak ognia należy unikać sformułowań związanych ze sposobem prezentacji treści. Np. "Skorzystaj z formularza po lewej", albo "Aby zagłosować naciśnij czerwony przycisk" (no chyba, że akurat przycisk opisany jest dodatkowo title="czerwony przycisk". Ponieważ nie mamy kontroli nad tym na jakim urządzeniu będzie oglądana nasza strona, jaką przeglądarką, z jakimi ustawieniami, a co więcej powinniśmy ją udostępnić jak najszerszej grupie odbiorców. Nie możemy więc traktować naszych ustawień jako punktu odniesienia. Jeśli nie wymusimy układu strony (np. umieszczając elementy w tabeli) pojęcie lewej kolumny będzie miało zastosowanie tak długo dopóki ktoś nie wyłączy stylów, bądź nie powiększy czcionki do rozmiaru, który spowoduje przemieszczenie elementów. Co więcej dla użytkownika screenreadera pojęcie lewej czy prawej strony jest mocno abstrakcyjne.
Podobnie bazowanie na kolorze (co samo z siebie stoi w konflikcie z wytycznymi W3C) może okazać się zgubne. Bo wady wzroku, czy ograniczenia sprzętu skutecznie mogą utrudnić rozpoznanie "czerwoności" przycisku.
Co więc zamiast?
Należy oprzeć się na semantyce, znaczeniu elementów. "Skorzystaj z formularza rejestracji", czy "Aby zagłosować naciśnij przycisk [głosuj]" w połączeniu z odpowiednimi etykietami a jeszcze lepiej dodatkowo linkami wewnętrznymi (kotwicami) pozwoli na bezbłędną identyfikację wspominanego elementu i sprawną obsługę strony.





